Mateusz Koprowski o moich wierszach cd.

13/01/2009 By: Iwona Kategoria: Recenzje

Wiersz ”kwiat jaśminu” podoba mi się ze względu na oryginalne ujęcie motywu przewodniego tego utworu. Oryginalne, bo przewrotne i oparte na zasadzie kontrastu. Czyż bowiem “złote serce” patrzące na Ciebie “martwym okiem”, “z dna filiżanki” może zachwycać urodą? Utopione, rozmiękłe, wymoczone? Otóż może, jak widać, bo i w tym jest swego rodzaju piękno. A już na pewno piękno smaku. Którego metaforykę można ładnie przełożyć na inne sfery życia (tylko czy ten ktoś, do kogo jest ten wiersz kierowany, o tym wie? ;)). Wiele czytałem wierszy o kwiatach (jaśminu także), ale żaden z nich nie przedstawił ich w taki sposób. A ja bardzo lubię odkrywczość. Której towarzyszy na dodatek udany nastrój. Dzięki któremu wiersz ten pobudza nie tylko skojarzenia, ale i zmysły. Dobra robota!

“słowa” - to temat też często i chętnie opisywany. Tutaj jednak znalazłaś na nie chwytny, innowacyjny patent, który pozwolił oddać je w sposób frapujący i intrygujący. A mianowicie, że “wydrążyły we mnie \ długie korytarze \ jak drzewa \ wrosły korzeniami”. Bardzo to wymowne, ale i odkrywcze. Bo daje do myślenia, ładnie obrazując efekty działania (wy)rzeczonych słów, a przy okazji robi to w sposób, jakiego jeszcze nie spotkałem. Jeden prosty pomysł, kilka zaledwie wyrazów, a przydały one bohater(k)om tego utworu zupełnie innego wymiaru. Przy precyzyjnie odmierzonym wydźwięku. Brawo!

I muszę przyznać, że bardzo podoba mi się ”Dom”  (bo jest to jeden i ten sam dom, ujęty tylko w każdym utworze z innej strony - a przynajmniej takie mam wrażenie). Dom, na którego pełną wizję składa się każdy jeden z tych wierszy. Przy czym są one bardzo spójne - obrazowością, nastrojem, wymową… A także w swej przejmującej, świetnie odmierzonej nastrojowości. W której melancholia łączy się i uzupełnia z wyrazistym spokojem wypełniającym Twe obrazy. Smutek gra tu jedne skrzypce z dobrem i ciepłem, jakimi żyją zarysowane w nich wspomnienia. A raczej dwoje skrzypiec grających unisono tą samą rzewną - ale nienatrętnie - melodię. Podoba mi się ona. Klimat i wydźwięk tych utworów po prostu wziął mnie za serce. Za duszę zaś prosta i skuteczna, bo pełna liryki malowniczość nakreślonych w nich pejzaży. Tworzy ona tak wyrazisty i przekonujący obraz tego, teraz opuszczonego domostwa, że czytając o nim czuje się wręcz jego zapach (jeśli ma się sprawną wyobraźnię. Ja mam i mi to naprawdę smakuje :)). I wyraźną Twoją tęsknotę, nieskrywaną w słowach jakimi nakreśliłaś ów obraz. Ale poczuć też można promyki słońca “przez rozpostarte palce jabłoni”. I to jest to dobro, o którym wspominałem. Swego rodzaju iskierka rozświetlająca smutny tak naprawdę obraz Twego (?) dawnego domu. Promyk łagodzący, ale też paradoksalnie uwypuklający zawartą tu tęsknotę za nim. Podoba mi się powstająca na ich skrzyżowaniu harmonia. Oraz urodziwy język, jakim się posługujesz, by to wszystko osiągnąć. Ładne, choć proste słowa, udane, wysmakowane konstrukcje językowe oparte na ciekawych pomysłach, metafory pełne smaku powstałe na ich kanwie… Owa staruszka wierzba na przykład, na której “przysiadły Twoje myśli” puściła wręcz łzę z mojego oka. I tak ułapiła mnie za serce, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko uwiecznić ją drukiem w “Wierszówce”. Tak właśnie zresztą uczynię :).

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz