<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<!-- generator="wordpress/2.3.1" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>Liryki.com</title>
	<link>http://www.liryki.com</link>
	<description>Liryki.com :: Amatorski portal poetycki</description>
	<pubDate>Fri, 11 Nov 2011 18:27:27 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.3.1</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>***</title>
		<link>http://www.liryki.com/2011/11/11/312/</link>
		<comments>http://www.liryki.com/2011/11/11/312/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2011 18:26:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Iwona</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Liryki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.liryki.com/2011/11/11/312/</guid>
		<description><![CDATA[deszcz cienkimi strugami
obmywał jego obolałe ciało
 zmęczone ramiona
wciąż  próbowały objąć
świat
&#160;
twarz
rzeźbiona smutkiem
wymowne spojrzenie
 na wpół przymkniętych oczu
 przebaczenie
równie ciężkie jak wina
&#160;
szelest liści
a może szept
&#160;
znam cię&#8230;
znasz mnie ?
&#160;
czemu siebie dręczysz ?
dlaczego siebie dręczę&#8230;
&#160;
na polnym kamieniu
ślimak znaczył śliską drogę życia
&#160;
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left">deszcz cienkimi strugami</p>
<p style="text-align: left">obmywał jego obolałe ciało</p>
<p style="text-align: left"> zmęczone ramiona</p>
<p style="text-align: left">wciąż  próbowały objąć</p>
<p style="text-align: left">świat</p>
<p style="text-align: left">&nbsp;</p>
<p style="text-align: left">twarz</p>
<p style="text-align: left">rzeźbiona smutkiem</p>
<p style="text-align: left">wymowne spojrzenie</p>
<p style="text-align: left"> na wpół przymkniętych oczu</p>
<p style="text-align: left"> przebaczenie</p>
<p style="text-align: left">równie ciężkie jak wina</p>
<p style="text-align: left">&nbsp;</p>
<p style="text-align: left">szelest liści</p>
<p style="text-align: left">a może szept</p>
<p style="text-align: left">&nbsp;</p>
<p style="text-align: left">znam cię&#8230;</p>
<p style="text-align: left">znasz mnie ?</p>
<p style="text-align: left">&nbsp;</p>
<p style="text-align: left">czemu siebie dręczysz ?</p>
<p style="text-align: left">dlaczego siebie dręczę&#8230;</p>
<p style="text-align: left">&nbsp;</p>
<p style="text-align: left">na polnym kamieniu</p>
<p style="text-align: left">ślimak znaczył śliską drogę życia</p>
<p style="text-align: left">&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.liryki.com/2011/11/11/312/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>powiedz jej</title>
		<link>http://www.liryki.com/2009/09/28/powiedz-jej/</link>
		<comments>http://www.liryki.com/2009/09/28/powiedz-jej/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2009 17:36:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Iwona</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Liryki]]></category>

		<category><![CDATA[niepewność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.liryki.com/2009/09/28/powiedz-jej/</guid>
		<description><![CDATA[
jeszcze stoi w progu
szczelnie otulona w jasny płaszcz
ukrywa twarz
za wysoko postawionym kołnierzem
a chłód tnie dotkliwie jej nagie dłonie
jak drobinki szkła
powiedz jej jak masz na imię
nim zamknie ostatnią ciepłą myśl
pod szczelną kotarą powiek
i opuści ten dom pełna niepokoju
jak nieproszony gość
zabierając ze sobą niedokończoną rozmowę
właśnie teraz
powiedz jej jak masz na imię
nim uwierzy że istnieje tylko wtedy
gdy odbija [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="right"><a href="http://www.liryki.com/media/uploads/2009/09/drzwi.jpg" title="drzwi.jpg"></a></p>
<p><a href="http://www.liryki.com/media/uploads/2009/09/drzwi1.jpg" title="drzwi1.jpg"><img align="right" src="http://www.liryki.com/media/uploads/2009/09/drzwi1.thumbnail.jpg" alt="drzwi1.jpg" /></a>jeszcze stoi w progu<br />
szczelnie otulona w jasny płaszcz<br />
ukrywa twarz<br />
za wysoko postawionym kołnierzem<br />
a chłód tnie dotkliwie jej nagie dłonie<br />
jak drobinki szkła</p>
<p>powiedz jej jak masz na imię<br />
nim zamknie ostatnią ciepłą myśl<br />
pod szczelną kotarą powiek<br />
i opuści ten dom pełna niepokoju<br />
jak nieproszony gość<br />
zabierając ze sobą niedokończoną rozmowę</p>
<p>właśnie teraz<br />
powiedz jej jak masz na imię<br />
nim uwierzy że istnieje tylko wtedy<br />
gdy odbija się w twoich oczach<br />
i zniknie<br />
w momencie gdy odwrócisz wzrok</p>
<p>choćby szeptem<br />
powiedz jej jak masz na imię<br />
właśnie w tej chwili</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.liryki.com/2009/09/28/powiedz-jej/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>***</title>
		<link>http://www.liryki.com/2009/09/28/292/</link>
		<comments>http://www.liryki.com/2009/09/28/292/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Sep 2009 23:09:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Iwona</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Liryki]]></category>

		<category><![CDATA[zaduma]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.liryki.com/2009/09/28/292/</guid>
		<description><![CDATA[
ucichł tętent
opadł kurz
droga znowu wiła się dostojnie
pośród pól
przycupnięta na trawiastej miedzy postać
wyglądała jak zgubiona rzecz
z twarzą opartą na dłoni
rozbawionym wzrokiem oglądała
przeszłość
w dzikim pędzie zostawioną za zakrętem
południe przechodząc obok
ciepłą dłonią
przygładziło jej potargane włosy
jeszcze śmiały się jej oczy
gdy jaśmin słodkim aromatem
przywołał ulotne wspomnienie
zatrzymała je
nadała imię
Cukierkowo pachniał jaśmin nad jej głową
 
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.liryki.com/media/uploads/2009/09/kwiecien-09.jpg" title="kwiecien-09.jpg"><img align="right" src="http://www.liryki.com/media/uploads/2009/09/kwiecien-09.thumbnail.jpg" alt="kwiecien-09.jpg" /></a></p>
<p>ucichł tętent<br />
opadł kurz<br />
droga znowu wiła się dostojnie<br />
pośród pól</p>
<p>przycupnięta na trawiastej miedzy postać<br />
wyglądała jak zgubiona rzecz<br />
z twarzą opartą na dłoni<br />
rozbawionym wzrokiem oglądała<br />
przeszłość<br />
w dzikim pędzie zostawioną za zakrętem</p>
<p>południe przechodząc obok<br />
ciepłą dłonią<br />
przygładziło jej potargane włosy</p>
<p>jeszcze śmiały się jej oczy<br />
gdy jaśmin słodkim aromatem<br />
przywołał ulotne wspomnienie</p>
<p>zatrzymała je<br />
nadała imię</p>
<p>Cukierkowo pachniał jaśmin nad jej głową<br />
 </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.liryki.com/2009/09/28/292/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Dziewczynka</title>
		<link>http://www.liryki.com/2009/04/08/dziewczynka/</link>
		<comments>http://www.liryki.com/2009/04/08/dziewczynka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Apr 2009 15:07:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Iwona</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Liryki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.liryki.com/2009/04/08/dziewczynka/</guid>
		<description><![CDATA[
kurczęta były jak puszyste słońca
rozproszone w trawie mlecze
mogły zazdrościć im miękkości
karmiła je drobno posiekanym jajkiem
do upstrzonej piegami buzi
przytulała mlekiem pachnące kocię
potem układała je w czerwonym wózku
pod różowym kocem
tworzyła dla niego bajki
patrząc na kolorowe obrazki
gdy padał deszcz
zdejmowała buciki
a pasiaste podkolanka
znikały w kieszeni fartuszka
boso biegała po trawie
myśli
miała równie jasne jak oczy
kiedyś
zanim ciernie utkwiły jej pod skórą&#8230;
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="right"><a href="http://www.liryki.com/media/uploads/2009/04/malarstwo_dzieci1.jpg" title="malarstwo_dzieci1.jpg"><img align="right" src="http://www.liryki.com/media/uploads/2009/04/malarstwo_dzieci1.thumbnail.jpg" alt="malarstwo_dzieci1.jpg" /></a></p>
<p align="left">kurczęta były jak puszyste słońca<br />
rozproszone w trawie mlecze<br />
mogły zazdrościć im miękkości<br />
karmiła je drobno posiekanym jajkiem</p>
<p>do upstrzonej piegami buzi<br />
przytulała mlekiem pachnące kocię<br />
potem układała je w czerwonym wózku<br />
pod różowym kocem<br />
tworzyła dla niego bajki<br />
patrząc na kolorowe obrazki</p>
<p>gdy padał deszcz<br />
zdejmowała buciki<br />
a pasiaste podkolanka<br />
znikały w kieszeni fartuszka<br />
boso biegała po trawie</p>
<p>myśli<br />
miała równie jasne jak oczy</p>
<p>kiedyś<br />
zanim ciernie utkwiły jej pod skórą&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.liryki.com/2009/04/08/dziewczynka/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Mateusz Koprowski o moich wierszach cd.</title>
		<link>http://www.liryki.com/2009/01/13/mateusz-koprowski-o-moich-wierszach-cd/</link>
		<comments>http://www.liryki.com/2009/01/13/mateusz-koprowski-o-moich-wierszach-cd/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Jan 2009 19:29:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Iwona</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.liryki.com/2009/01/13/mateusz-koprowski-o-moich-wierszach-cd/</guid>
		<description><![CDATA[Wiersz &#8221;kwiat jaśminu&#8221; podoba mi się ze względu na oryginalne ujęcie motywu przewodniego tego utworu. Oryginalne, bo przewrotne i oparte na zasadzie kontrastu. Czyż bowiem &#8220;złote serce&#8221; patrzące na Ciebie &#8220;martwym okiem&#8221;, &#8220;z dna filiżanki&#8221; może zachwycać urodą? Utopione, rozmiękłe, wymoczone? Otóż może, jak widać, bo i w tym jest swego rodzaju piękno. A już na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiersz &#8221;kwiat jaśminu&#8221; podoba mi się ze względu na oryginalne ujęcie motywu przewodniego tego utworu. Oryginalne, bo przewrotne i oparte na zasadzie kontrastu. Czyż bowiem &#8220;złote serce&#8221; patrzące na Ciebie &#8220;martwym okiem&#8221;, &#8220;z dna filiżanki&#8221; może zachwycać urodą? Utopione, rozmiękłe, wymoczone? Otóż może, jak widać, bo i w tym jest swego rodzaju piękno. A już na pewno piękno smaku. Którego metaforykę można ładnie przełożyć na inne sfery życia (tylko czy ten ktoś, do kogo jest ten wiersz kierowany, o tym wie? ;)). Wiele czytałem wierszy o kwiatach (jaśminu także), ale żaden z nich nie przedstawił ich w taki sposób. A ja bardzo lubię odkrywczość. Której towarzyszy na dodatek udany nastrój. Dzięki któremu wiersz ten pobudza nie tylko skojarzenia, ale i zmysły. Dobra robota!</p>
<p>&#8220;słowa&#8221; - to temat też często i chętnie opisywany. Tutaj jednak znalazłaś na nie chwytny, innowacyjny patent, który pozwolił oddać je w sposób frapujący i intrygujący. A mianowicie, że &#8220;wydrążyły we mnie \ długie korytarze \ jak drzewa \ wrosły korzeniami&#8221;. Bardzo to wymowne, ale i odkrywcze. Bo daje do myślenia, ładnie obrazując efekty działania (wy)rzeczonych słów, a przy okazji robi to w sposób, jakiego jeszcze nie spotkałem. Jeden prosty pomysł, kilka zaledwie wyrazów, a przydały one bohater(k)om tego utworu zupełnie innego wymiaru. Przy precyzyjnie odmierzonym wydźwięku. Brawo!</p>
<p>I muszę przyznać, że bardzo podoba mi się &#8221;Dom&#8221;  (bo jest to jeden i ten sam dom, ujęty tylko w każdym utworze z innej strony - a przynajmniej takie mam wrażenie). Dom, na którego pełną wizję składa się każdy jeden z tych wierszy. Przy czym są one bardzo spójne - obrazowością, nastrojem, wymową&#8230; A także w swej przejmującej, świetnie odmierzonej nastrojowości. W której melancholia łączy się i uzupełnia z wyrazistym spokojem wypełniającym Twe obrazy. Smutek gra tu jedne skrzypce z dobrem i ciepłem, jakimi żyją zarysowane w nich wspomnienia. A raczej dwoje skrzypiec grających unisono tą samą rzewną - ale nienatrętnie - melodię. Podoba mi się ona. Klimat i wydźwięk tych utworów po prostu wziął mnie za serce. Za duszę zaś prosta i skuteczna, bo pełna liryki malowniczość nakreślonych w nich pejzaży. Tworzy ona tak wyrazisty i przekonujący obraz tego, teraz opuszczonego domostwa, że czytając o nim czuje się wręcz jego zapach (jeśli ma się sprawną wyobraźnię. Ja mam i mi to naprawdę smakuje :)). I wyraźną Twoją tęsknotę, nieskrywaną w słowach jakimi nakreśliłaś ów obraz. Ale poczuć też można promyki słońca &#8220;przez rozpostarte palce jabłoni&#8221;. I to jest to dobro, o którym wspominałem. Swego rodzaju iskierka rozświetlająca smutny tak naprawdę obraz Twego (?) dawnego domu. Promyk łagodzący, ale też paradoksalnie uwypuklający zawartą tu tęsknotę za nim. Podoba mi się powstająca na ich skrzyżowaniu harmonia. Oraz urodziwy język, jakim się posługujesz, by to wszystko osiągnąć. Ładne, choć proste słowa, udane, wysmakowane konstrukcje językowe oparte na ciekawych pomysłach, metafory pełne smaku powstałe na ich kanwie&#8230; Owa staruszka wierzba na przykład, na której &#8220;przysiadły Twoje myśli&#8221; puściła wręcz łzę z mojego oka. I tak ułapiła mnie za serce, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko uwiecznić ją drukiem w &#8220;Wierszówce&#8221;. Tak właśnie zresztą uczynię :).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.liryki.com/2009/01/13/mateusz-koprowski-o-moich-wierszach-cd/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>

